Strach przed walką
„Strach stwarza większy ból niż ból, którego się boi.” Czy wiesz, kto to napisał? Szekspir. Czy istnieje jakieś ludzkie uczucie czy doświadczenie, którego by ten człowiek nie znał?
„Strach stwarza większy ból niż ból, którego się boi.” Czy wiesz, kto to napisał? Szekspir. Czy istnieje jakieś ludzkie uczucie czy doświadczenie, którego by ten człowiek nie znał?
Jak bardzo jesteś w stanie zbliżyć się do drugiego człowieka? Wejdziesz mu do głowy? Poznasz myśli? Poznasz uczucia? Nigdy. Ciało to detal; to czy tamto, bez znaczenia. Ale wstyd ciała, ale bariera nagości, fizycznej i psychicznej, bariera zażenowania, lęku przed odsłonięciem, przed opuszczeniem maski – ona oddziela sytuacje konwencjonalne od sytuacji intymności. Ten ból, który czasami nazywamy wstydem, czasami zdradą, czasami upokorzeniem, ten ból nie jest więzieniem, z którego za wszelką cenę musisz się wyrwać – on jest pierwszym warunkiem intymności.
Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.
To są niegrzeczni chłopcy, którzy potrafią mówić do małych dziewczynek i ich dużych braci. Potrafią też zrymować „silence” z „violence” i wydać introspekcyjne, mroczne piosenki, przy których wszyscy mogą tańczyć, kiedy muzycy prezentują swoje obleczone w skórę lędźwia w „Top Of The Pops”. I pieprzyć fakt, że ten tajemniczy, delikatny kawałek brzmi jak New Order.
Depeche Mode to bezwstydni popowi artyści i właśnie to jest kluczem do ich sukcesu. Dzięki temu Martin Gore może snuć swoje dziwne zmysłowe wizje i cieszyć nimi słuchaczy… Z przyjemnością stwierdzam, że na „Music For The Masses” obsesje Gore’a są w szczytowej formie. Każdy utwór jest upaprany w takim czy innym grzechu. Najnowszy singiel „Never Let Me Down Again”, jest dla mnie wciąż intrygującym arcydziełem, łączącym homoerotyzm z narkotyczną euforią. Innymi wartymi zauważenia momentami albumu są: zamykający go „Pimf” – brzmiący podejrzanie podobnie do melodii z kiczowatego filmu o wampirach „Daughters Of Darkness” – oraz dwa utwory, w których rolę wokalisty przejmuje Gore – „The Things You Said” i „I Want You Now”. Anielski ton jego głosu wywoła dreszcze u każdej kobiety.
— I ja też lubię — odpowiedział Krzyś. — Ale co lubię robić najbardziej — to Nic.
— A jak to się robi? — spytał Puchatek po dłuższym namyśle.
— Więc to jest tak: kiedy się idzie, żeby to robić, a właśnie akurat pytają mnie: „Co będziesz teraz robił, Krzysiu?”, odpowiadam „Ach, nic…”, i wtedy idę, i to właśnie robię.
— Aha, rozumiem — powiedział Puchatek.
— To właśnie takie nic, co teraz robimy.
— Aha, rozumiem — powiedział Puchatek.
— To znaczy, po prostu chodzić sobie i przysłuchiwać się wszystkiemu, co można usłyszeć, i o nic się nie martwić.
Czuł się tak pogodnie i beztrosko, jakby dwa razy dziewiętnaście nic nie znaczyło, tak jak naprawdę nic nie znaczyło w to prześliczne, letnie popołudnie.
Dziesięć morderstw nie mieści w sobie tyle zbrodni, ile jedna partia szachów.
We are nihilistic thoughts, suicidal thoughts that come into God’s head.
Seks bez grzechu jest jak niesłone jajko.
Overhead the albatross hangs motionless upon the air
And deep beneath the rolling waves in labyrinths of coral caves
The echo of a distant tide
Comes willowing across the sand
And everything is green and submarine
And no one showed us to the land
And no one knows the wheres or whys
But something stares and
Something tries
And starts to climb towards the light
Strangers passing in the street
By chance two separate glances meet
And I am you and what I see is me
And do I take you by the hand
And lead you through the land
And help me understand the best I can
And no one calls us to the land
And no one forces down our eyes
And no one speaks
And no one tries
And no one flies around the sun
Cloudless is the day you fall
Upon my waking eyes
Inviting and inciting me to rise
And through the window in the wall
Comes streaming in on sunlight wings
A million bright ambassadors of morning
And no one sings me lullabies
And no one makes me close my eyes
So I throw the windows wide
And call to you across the skies
Młodość jest straszna; to scena, gdzie na wysokich koturnach i w najrozmaitszych kostiumach poruszają się dzieci (ponoć niewinne!) i recytują wyuczone kwestie, które rozumieją tylko w połowie, ale którym są fanatycznie oddane.
KING Forty-two days man and a wakeup and I'm a gone motherfucker. Back to de WORLD. (dreaming in his eyes) CRAWFORD Broke a 100. Got 92 to go. April 17. DEROS man. California this summer. Waves are good they tell me, surfin's gonna be good ... KING March man in Tennessee, sniff the pines ... sniff that crossmounted pussy walkin' down by the river. What you got Taylor? (a snicker) Let's see three hundred and WHAT? CHRIS ... 32. 332 days. CRAWFORD (groans) Oh man! Sorry bout that. I can't even remember when I was 332. You gotta count backwards like you got 40 days in - think positive.
- Dobrze, nie piję więc za pani zdrowie, ale za pani rodzaj, w którym tak wspaniale łączy się to, co lepsze ze zwierzęcia i to, co gorsze, z człowieka.
- Czy przez ten „rodzaj” rozumie pan wszystkie kobiety?
- Nie, tylko te, które są podobne do pani.
- Nie wydaje mi się zbyt dowcipne porównywać kobietę do zwierzęcia.
- Dobrze – chłopiec wciąż trzymał wzniesiony kieliszek – piję więc za pani duszę, zgoda? Za pani fantazję, która zapala się, kiedy zstępuje do brzucha i która gaśnie, kiedy wznosi się do głowy.
Dziewczyna podniosła kieliszek.
- Dobrze, a więc za moją fantazję, która zstępuje do brzucha.
- Jeszcze raz się poprawię – rzekł chłopiec. – Piję raczej za brzuch, do którego zstępuje pani fantazja.
- Za mój brzuch – rzekła dziewczyna, a jej brzuch (teraz, kiedy nazwali go po imieniu) jak gdyby odpowiedział na zawołanie: czuła każdy milimetr jego skóry.
Pożądanie jest wyrazem tęsknoty, dlatego wymaga ciągłej nieuchwytności.
Współczesnych kochanków, przy całym ich szacunku dla wolności, nie zadowala świadomość jedynie fizycznego oddania ze strony tych, którą kochają. W celu uniknięcia nieznośnej samotności, „przypuszczamy atak” na emocje ukochanych, nie siląc się na łagodność i delikatność i nie przejmując się, jak postępowanie to zostanie zrozumiane przez przyszłe pokolenia. Żądamy prawa do świadomości na temat wszystkich sekretów partnera. Współczesny kochanek jest w stanie wybaczyć niewierność fizyczną znacznie częściej niż zdradę „duchową”. Każde uczucie, które zauważy poza granicami związku „wolności”, w którym żyje, uznaje za kradzież własnego skarbu. „Zakochani” są całkowicie zamknięci na kontakty z trzecimi osobami. Zapewne wszyscy mieliśmy okazję obserwować tego rodzaju niezwykłą sytuację, gdy dwie kochające się osoby za wszelką cenę, na gwałt, zanim dokładnie się poznają dążą do wzajemnego „zawładnięcia” wszystkimi swoimi dotychczasowymi związkami, do wejrzenia w najbardziej tajemne zakamarki życia partnera. Osoby, które jeszcze wczoraj były sobie całkowicie obce, a które zbliżają się do siebie w wyniku momentalnego, odwzajemnionego błysku erotyzmu, rozpoczynają natychmiast wzajemną penetrację serc i tożsamości, pragną dotknąć tej dziwnej i niepojętej psyche. Doświadczenia drugiego z przeszłości, których nie można unieważnić, stają się przedłużeniem własnej jaźni. Świadomość, że poślubieni małżonkowie stają się wzajemnie swoją własnością jest tak powszechna, że ci, którzy wczoraj żyli całkowicie osobno, niezależnie od siebie, dzisiaj nie mają oporów, żeby otwierać korespondencję partnera i czynić ze słów trzeciej osoby, będącej przyjacielem tylko męża lub żony, wspólną własność – zasada tego zachowania wydaje się nikogo nie bulwersować. A przecież intymność tego rodzaju powinna się pojawić tak naprawdę dopiero wówczas, gdy dwie osoby spędziły ze sobą znaczną część życia. Najczęściej fałszywa bliskość staje się substytutem autentycznego uczucia, złudzeniem rozwijanym przez mylne rozumienie fizycznego związku między dwiema osobami jako wystarczającej podstawy do dokonywania ekspansji prawa własności na wzajemne życie uczuciowe.
Aleksandra Kołłontaj – Stosunki między płciami a walka klas (1921 rok)
Człowieka tworzą maniery i charakter.
Prawdziwym wyrazem seksualnej troski było pozwolenie, by zrzekła się odpowiedzialności i pogrążyła się bez poczucia winy w bierności.
Przekonanie, że seks musi być spontaniczny, odsuwa nas od bycia panem własnego pożądania i wyrażania go w pełni świadomie.
Fantazjowanie pozwala na przekroczenie granic narzuconych przez świadomość, kulturę i własny wizerunek. Jeśli czujemy się niepewnie i nieatrakcyjnie, w wyobraźni nie sposób nam się oprzeć. Jeśli mamy do czynienia z kobietą powściągliwą i wycofaną, w fantazjach jest nienasycona. Jeśli obawiamy się własnej agresji, w naszych wyobrażeniach jesteśmy silni i nie musimy się bać, że kogoś zranimy. Jeśli nie śmiemy prosić, erotyczna fantazja podsuwa nam partnera, który wie, czego chcemy, jeszcze zanim my zdamy sobie z tego sprawę. Jeśli czujemy, że nie powinniśmy uprawiać seksu, w prywatnym teatrze możemy się swobodnie oddać rozpustnemu kochankowi, bez brania na siebie odpowiedzialności – w końcu robiliśmy tylko to, co nam kazał, to nie nasza wina. Fantazje wyrażają problem i dostarczają rozwiązania. To pełne żaru miejsce, gdzie nasze zahamowania i lęk przekształcane są w bezwstyd. Jaka to ulga odkryć, że wstyd zamienia się w ciekawość, nieśmiałość w pewność siebie, a bezradność we władzę.
- Nie wiem, czy mówi pan serio, czy żartuje – powiedział kierowca.
- Sam nie będę wiedział, dopóki się nie dowiem, czy życie jest serio – odparł Trout. – Wiem, że jest niebezpieczne i może być bardzo bolesne. Ale to nie musi wcale znaczyć, że należy je brać na serio.
Cechą wolności jest to, że się na przemian to słucha, to rozkazuje.
You’d think that people would’ve had enough of silly love songs…
I look around me and I see it isn’t so, oh no.
Some people wanna fill the world with silly love songs
Well what’s wrong with that?
I like to know.
Pocałunek jest cudownym trikiem natury, żeby przestać mówić, kiedy słowa stają się zbędne.
I have the simplest of tastes. I am always satisfied with the best.