oczywiśnie

31 Styczeń 2010

Wrażliwie

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 11:17
Tags: , , , ,

Kiedy na drugim roku omawialiśmy funkcjonowanie mechanizmów obronnych i odkrywaliśmy z podziwem potęgę tej części naszej psychiki – zaczynaliśmy rozumieć, że gdyby nie istniały racjonalizacja, sublimacja, wyparcie, te wszystkie sztuczki, którymi raczymy samych siebie, że gdyby można było spojrzeć na świat bez żadnej ochrony, uczciwie i odważnie – pękłyby nam serca.
Dowiedzieliśmy się na tych studiach, że jesteśmy zbudowani z obron, z tarcz i zbroi, jesteśmy miastami, których architektura sprowadza się do murów, baszt, fortyfikacji; państwami bunkrów.

25 Styczeń 2010

Ideał

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 19:33
Tags: , , , ,

- Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko co mówisz jest słuszne i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty.
- Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia.

24 Styczeń 2010

Wiersz religijny

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julia @ 23:50
Tags: , , ,

Jeśli to prawda,
że mówi przeze mnie szatan
- Bóg się zlituje
i wyrwie mi język.

Dyskusja poetów

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julia @ 23:29
Tags: , ,

Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka (…)

Zagadnienia ogólne

Zaszufladkowany do: Bez kategorii, zasłyszane — Julia @ 16:57
Tags: ,

For forms of government let fools contest,
What’er is best administered is the best

(O rządów kształty głupcy się sporzą, chcąc mieć rację,
Najlepszy, co najlepszą ma administrację
)

6 Styczeń 2010

Paszkwil

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 23:24
Tags: , , , ,

…Nie ma między naszemi nacjami żadnego pokrewieństwa, panie kapitanie. Wierzymy w tego samego Boga, ale inaczej się ta wiara uleżała w naszych sercach. Dla was najważniejsze jest odkupienie pośmiertne, szczęśliwość pozagrobowa przesłania wam wszystkie cnoty doczesne – wszak zbawienie możliwe jest dopiero po opuszczeniu tego świata. On zawsze będzie wam zły, niesprawiedliwy, pełen bólu i krzywd, których za życia naprawić się nie da. W jakie więc szlachectwo ducha zapatrzeni trwacie – nie to, co sławi działanie, opór i czyny zmieniające oblicze Ziemi, lecz bierną ascezę, pokorę milczącego znoszenia koniecznych cierpień, uwielbienie Boga wbrew cierpieniom; życie we śnie o szczęściu pośmiertnem. Najczarniejszy pesymizm i fatalizm spowijają tę wiarę jak kir trupa żywego. Cóż się dziwić, że chłopi wasi, lud najniższy sprawia wrażenie dotkniętego dziedziczną odmianą apatji, z krwią przenoszonej zwierzęcej rezygnacji i bezwoli. Nawet jak giną tysiącami z głodu, giną bez buntu, pustemi oczyma wpatrzeni w niebo. Ten sam obraz oddaje wasza sztuka, wasza literatura – nihilizm albo apokalipsa – za każdym razem, gdy czytam Dostojewskiego, mam ochotę zapić się na śmierć.
…I gdzie szukać podobieństw, skoro i tradycja rządu i prawa tak różna między nami? Polska, która jedyna nie dopuściła nigdy do siebie absolutyzmu, zmuszona jest teraz znosić instytucje i obyczaje samodzierżawia. U nas prawo uczyniło człowieka bezpiecznym i równym nawet przed królem – u was miejsce prawa zajmuje zasada władzy. Wolnost’ bojarów nigdy równać się nie mogła z wolnością naszych choćby parobków. A, jak woda spadająca po kamieniach, spływa to z samej góry na sam dół: każdy wykonawca i podwykonawca woli samowładcy takoż czuje się wszechmocnym i stojącym ponad prawem. Nie macie więc prawdziwych szlachciców, najwyżej cudzoziemskie podróbki arystokracji, dwarianów zsabaczonych – za to czynownicy wasi najpotężniejsi są na świecie. Jak u nas byle chłop czy mieszczanin, skoro się wybił i urósł ponad stan, w szlachcica zaraz się chce zmienić, choć, oczywista, zmienić się nie może, ale w taki ideał jest zapatrzonym – jakie są ideały waszych parweniuszy? Nigdy się pod butem samodzierżcy nie miały sposobności rozwinąć i taka namiastka rycerskiego obyczaju; nie ma miejsca na honor, gdy nad wszystkiemi zaletami stoi ślepe posłuszeństwo wobec autarchy. Miast honoru, dumy, prawości, samodzielności rozumu – kark miękki i kolana do zginania giętkie, spryt dworski, przymilność, okrucieństwo i dwulicowość.
…Nie ma między nami, nie było i nie będzie żadnego pokrewieństwa.

5 Styczeń 2010

Upiornie nietrzeźwy świt

Dalekie są kraje
i bliskie są kraje,
gdzie dżamble pędzą życie;
zielone głowy mają, niebieskie ręce mają
i po morzu pływają w sicie.

2 Styczeń 2010

Kto to czy co to

Czy lubi leżeć w chwilach
nudy
na wznak?
AKOND ZE SKWAK?
Czy zawsze, gdzie utarty – kroczy – jest szlak
AKOND ZE SKWAK?
Czy śpiewa, gwiżdże, mamle i czy
jak lew, czy raczej
ciszej ryczy jak yak
AKOND ZE SKWAK?
Czy woli barszcz, czy żur, czy rosół?
Czy pieprz wsypuje do bigosu, czy mak
AKOND ZE SKWAK?
Kiedy go w czegoś proszą imię,
to odpowiada wtedy im NIE czy TAK
AKOND ZE SKWAK?
Lubi czy nie, kiedy go strzygą?
A przecież winien o swój wygląd dbać wszak!
AKOND ZE SKWAK?
Gdy w ważnej sprawie go SZUKAJĄ
to wówczas kryje się jak zając za krzak
AKOND ZE SKWAK?
I czy w decyzji swej minutach mówi, że wszystko jedno mu: tak – czy siak
AKOND ZE SKWAK?

21 Grudzień 2009

He’s battled constantly

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 10:16
Tags: , ,

Życia w wolności wart tylko, kto sobie
Wywalczać musi je na każdy dzień.

Obłoki i zupa

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 10:04
Tags: , , ,

Moja kochana mała wariatka nakrywała do kolacji, a ja przez otwarte okno jadalni obserwowałem cudowne gmachy ułudy, ruchomą architekturę, którą Bóg tworzy z oparów. I w zapatrzeniu myślałem sobie: “Te wszystkie fantasmagorie są niemal tak piękne jak oczy mojej pięknej ukochanej, mojej potwornej, zielonookiej wariatki”.

Nagle ktoś rąbnął mnie brutalnie w plecy i usłyszałem uroczy zachrypły głos, histeryczny, jakby zgrubiały od wódki, głos mojej najdroższej małej wariatki, pytający: “Kiedy wreszcie siądziesz do tej zupy, ty cholerny handlarzu obłoków?”

18 Grudzień 2009

Niemożliwa prawda

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 13:19
Tags: , , ,

- Jeśli chcesz – zaśmiał się bard – to ci powiem.
- A ty niby skąd to możesz wiedzieć?
- Ha, ha. Ja, miła Ciri, jestem poetą. Poeci o takich rzeczach wiedzą wszytko. Powiem ci jeszcze coś: poeci o takich sprawach wiedzą więcej niż same zaangażowane osoby.
- Akurat!
- Daję ci słowo. Słowo poety.
- Tak? No to… No to powiedz, o czym oni rozmawiają? Wyjaśnij mi, co to wszystko znaczy!
- Wyjrzyj jeszcze raz przez dziurę i zobacz, co robią.
- Hmm… – Ciri przygryzła dolną wargę, potem pochyliła się i zbliżyła oko do wyłomu. – Pani Yennefer stoi przy wierzbie… Obrywa listki i bawi się swoją gwiazdą… Nic nie mówi i nie patrzy w ogóle na Geralta… A Geralt stoi obok. Spuścił głowę. I coś mówi. Nie, milczy. Oj, minę ma… Ależ dziwną ma minę…
- Dziecinnie proste – Jaskier znalazł w trawie jabłko, wytarł je w spodnie i obejrzał krytycznie. – On właśnie prosi ją, by mu wybaczyła jego rozmaite głupie słowa i uczynki. Przeprasza ją za niecierpliwość, za brak wiary i nadziei, za upór, za zawziętość, za dąsy i pozy niegodne mężczyzny. Przeprasza ją za to, czego kiedyś nie rozumiał, za to, czego nie chciał rozumieć…
- To jest niemożliwa nieprawda! – Ciri wyprostowała się i gwałtownym ruchem odrzuciła grzywkę z czoła. – Wszystko zmyślasz! (…)
- Hej, słyszę znad stawu jakieś podniesione głosy. Wyjrzyj prędko, zobacz co się tam dzieje.
- Geralt – Ciri ponownie przyłożyła oko do dziury w murze – stoi z opuszczoną głową. A Yennefer strasznie wrzeszczy na niego. Wrzeszczy i wymachuje rękoma. Ojej… Co to może znaczyć?
- Dziecinnie proste – Jaskier znowu wpatrzył się w ciągnące po niebie obłoki. – Teraz ona przeprasza jego.

13 Grudzień 2009

Garść piasku

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 23:58
Tags: , , ,

A     A small boy had an imaginary friend. He took her to the beach and they played in the sea. A man came from the water and took her away. The following morning the body of a girl was found washed up on the beach.
M    What’s that got to do with anything?
A    Clutching a fistful of sand.
B    Everything.
C    What’s anything go to do with anything?
M    Nothing.

Łatwe dawanie

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 14:26
Tags: , ,

Ważną rzeczą jest nie to, co się daje, ale to, z czego się ustępuje.

16 Listopad 2009

Obserwacje

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 19:54
Tags: , , , ,

Mężczyźni szukają w miłości głównie zadośćuczynienia dla własnego egoizmu, podczas gdy kobiety widzą w niej podstawową instytucję społeczną.

13 Listopad 2009

Aż do dna

Żyjemy bowiem w czasach, w których liczy się przede wszystkim skuteczność działania, a nie przymioty charakteru i umysłu. Dlatego to współczesna literatura, film i teatr wypełnione są brutalnością, cynizmem i ekshibicjonizmem, a najwyższe zdumienie budzą uczucia proste jak miłość, prawość, wierność, lojalność, wdzięczność i dobroć. Można powiedzieć, że sztuka współczesna sonduje aż do dna głębiny ludzkiej podłości, ale nie zdobywa się na odkrywanie szczytów ludzkiej szlachetności. Co wy na to?

Gusta

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 22:03
Tags: , , , ,

Ludzie, którym mówiono, że jest ładna, rozczarowywali się na jej widok, ci zaś, którzy spodziewali się spojrzeć brzydką dziewczynę, zdumiewali się nad jej wdziękiem.

Evelyn Nesbit

Ania sama nigdy nie uwierzyłaby, że ma prawo nazywać się ładną. W lustrze widziała przecież tylko drobną, bladą twarzyczkę i siedem wyraźnych piegów na nosie. Nigdy natomiast lustro nie odbijało wiecznie zmiennej gry jej fizjonomii, nie ukazywało rozmarzenia ani wesołości, które zmieniając się kolejno, nadawały tyle uroku jej wielkim oczom.
Chociaż Ania nie odznaczała się pięknością w ścisłym tego słowa znaczeniu, była pełna czaru i patrzący na nią pozostawali zawsze pod jej urokiem. Widok jej budził myśli o bogactwie jej natury.

12 Listopad 2009

Zawsze coś

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 1:03
Tags: ,

- Chciałem powiedzieć – wyjaśnił z goryczą Ipslore – że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

11 Listopad 2009

Lustro

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julia @ 1:06
Tags: , ,

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.

10 Listopad 2009

Oldschoolowa awangarda

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 1:19
Tags: , , , ,

Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem,
głodne histeryczne nagie, włóczące się o świcie po murzyńskich dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej dawki haszu
(…)
których wylano z uczelni za obłęd i obsceniczne ody rozlepiane w oknach czaszki
(…)
którzy łykali ogień w hotelach wypacykowanych farbą albo pili terpentynę w Paradise Alley, marli lub noc w noc umartwiali swe torsy przy pomocy snów, haszu, budzących zmór, wódy, chuja, i nieustających jebań, niezrównanie  ślepych ulic drżącego obłoku i błyskawicy umysłu skaczącej ku biegunom Kanady i Paterson, rozświetlającej cały zamarły świat z Czasem pośrodku, trójwymiarowych wizji gmachów po zażyciu peyotlu, świtów podwórzowych zielonych drzew cmentarza, opilstwa winem na szczytach dachów, narkotycznych przejażdżek przez dzielnice witryn wśród migającej sygnalizacji, słońca, księżyca i wibracji drzew, przez grzmiący zimowy zmierzch Brooklynu, łoskot kubłów na śmieci i łagodne światło duszy, którzy przytwierdzali się do kolejek metra by jeździć bez końca na amfetaminie od Battery do świętego Bronksu dopóki hałas kół i dzieciarni nie zagnał ich drżących ze spieczonymi ustami zmaltretowanych z mózgiem wyzutym z jasności w posępne światło zoo
(…)
którzy wypalali sobie papierosami dziury w ramionach w proteście przeciw
narkotyczno-nikotynowemu otumanieniu Kapitalizmu
(…)
którzy w ekstazie i nienasyceniu kopulowali z butelką piwa, z kochanką, pudełkiem po papierosach, ze świecą, wypadali z łóżka, kontynuowali na podłodze i w przedpokoju i kończyli omdlewając na ścianie z wizją ostatecznej cipy wydając resztkę spermy świadomości
(…)
którzy chodzili całą noc w butach pełnych krwi po śnieżnych nasypach doków czekając aż w East River otworzą się drzwi do pokoju pełnego ciepłej pary i opium
(…)
którzy gotowali zgniłe zwierzęta płuco racice ogon barszcz i placki kukurydziane marząc o czystym królestwie warzyw
(…)
którzy jechali przez kraj siedemdziesiąt dwie godziny by stwierdzić czy ja miałem widzenie czy ty miałeś widzenie czy on miał widzenie, by odszukać Wieczność
(…)
którzy obrzucali sałatką z kartofli wykładowców dadaizmu w City College NY a potem zjawiali się na granitowych schodach domu wariatów z wygolonymi głowami i arlekinadą o samobójstwie, żądając natychmiastowej lobotomii, i którym zamiast tego dostała się betonowa próżnia insuliny metrasolu elektryczności hydroterapii psychoterapii terapii wychowawczej ping-ponga i amnezji
(…)
z wyciętym z ich własnych ciał absolutnym sercem poematu życia godnym spożywania nawet przez lat tysiąc.

9 Listopad 2009

Zaliczenie

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julia @ 18:50
Tags: , ,

Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki.

Twórcze strachy

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 2:41
Tags: , , , , ,

Ludzie – którzy sami są przecież procesem – boją się tego, co niestałe i zawsze zmienne, dlatego wymyślili coś, co nie istnieje – niezmienność, i uznali, że to, co wieczne i niezmienne, jest doskonałe.

6 Listopad 2009

Dziwny ból

- To jest tak piękne, że aż boli – szepnęła Ania. – Doskonałe rzeczy zawsze wprowadzały mnie w pewne upojenie graniczące z bólem. Przypominam sobie, że będąc małym dzieckiem, nazywałam to “dziwnym bólem”. Co jest weług pana przyczyną, że ból ten tak bardzo związany jest z doskonałością? Czy jest to może ból płynący ze świadomości czegoś u nas niedokończonego?
- Może – w zamyśleniu powiedział Owen – jest to uwięziona w nas nieskończoność, wyrywająca się do pokrewnej nieskończoności, objawionej w tym widzialnym pięknie.

1 Listopad 2009

Tworzenie

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 11:59
Tags: , , ,

I ja pragnęłabym, abyś się dostała na uniwersytet, ale jeśli ci się to nie uda, nie martw się zbytnio. Sami stwarzamy sobie życie, gdziekolwiek jesteśmy. Uniwersytet może nam w tym tylko dopomóc.  Życie nasze bywa bogate lub ubogie zależnie od tego, co w nie wkładamy, a nie od tego, co zeń czerpiemy.

29 Październik 2009

Spanie

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 0:50
Tags: , , ,

Już kiedy miała osiem lat, usypiała ściskając jedną swą rączką drugą i wyobrażała sobie, że trzyma mężczyznę, którego kocha, mężczyznę swego życia. Jeśli więc teraz ściskała przez sen rękę Tomasza z taką wytrwałością, to dlatego, że od dzieciństwa trenowała i przygotowywała się do tego.

26 Październik 2009

Lekkość

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 14:45
Tags: , , ,

Ale co właściwie stało się Sabinie? Nic. Porzuciła mężczyznę, ponieważ chciała go porzucić. Czy prześladował ją później? Czy mścił się na niej? Nie. Jej dramat nie był dramatem ciężaru, ale lekkości. To, co spadło na Sabinę, to nie był ciężar, ale nieznośna lekkość bytu.

Aż do tej chwili zdrady budziły w niej wzruszenie i radość z tego, że otwiera się przed nią nowa droga, a na jej końcu nowa przygoda zdrady. Ale co będzie, gdy ta droga kiedyś się skończy? Człowiek może zdradzić rodziców, męża, miłość, ojczyznę, ale kiedy nie ma już ani rodziców, ani męża, ani miłości, ani ojczyzny, co będzie zdradzać?

To coś znaczyło

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 14:39
Tags: , ,

Ale zdradzając B, dla którego zdradziliśmy A, nie wracamy wcale znów do A. Życie rozwiedzionej malarki nie było w niczym podobne do życia jej zdradzonch rodziców. Pierwsza zdrada jest nie do naprawienia. Wywołuje reakcję łańcuchową następnych zdrad, z których każda oddala nas coraz bardziej i dalej od miejsca początkowej zdrady.

Prawo piękna

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 14:34
Tags: , , , ,

Nie wiedząc o tym, człowiek komponuje swe życie według praw piękna, nawet w chwilach najgłębszej rozpaczy. Nie można więc mieć pretensji do powieści, że fascynują ją tajemnicze spotkania przypadków (takie jak spotkanie Anny, Wrońskiego, peronu i śmierci albo spotkanie Teresy, Tomasza, Beethovena i koniaku), ale można mieć pretensję do człowieka, że nie dostrzega w swym codziennym życiu takich przypadków i że jego życie traci w ten sposób swój wymiar piękna.

25 Październik 2009

Przebudzenie

Zaszufladkowany do: muzyka — Julia @ 21:42
Tags: , , ,

And we laugh like soft, mad children
Smug in the wooly cotton brains of infancy
The music and voices are all around us.

(…)

Everything is broken up and dances.

4 Październik 2009

Na odległość

Zaszufladkowany do: literatura — Julia @ 22:16
Tags: ,

In daylight I belong to the world; in the night to sleep and eternity. But in the dusk I’m free from both and belong only to myself – and you. So I’m going to keep this hour sacred to writing to you.

Radykalny lęk

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — Julia @ 22:10
Tags: , , ,

Świat Sarah Kane zbudowany jest z lęku, że nasza ludzka niedoskonałość zostanie obnażona. Że zostaniemy odrzuceni, bo sami nie umiemy pojąć i zaakceptować swoich wyborów i decyzji dotyczących miłości. Bo sami czytamy w sobie fałsz. Bo sami sobie nie wierzymy. Bo jesteśmy chorzy na brak miłości. Bo tracimy ją lub zatracamy się w niej. Bo jesteśmy niezdolni do kochania. Czy to czyściec? Raczej piekło ludzkiego umysłu, w którym jesteśmy skazani na samotność. Nie ma stąd wyjścia.

Boję się wyobraźni Sarah Kane, która ustawia kolejne piętra międzyludzkich relacji w poszukiwaniu miłości, nie cofając się przed niczym. Boję się chorobliwego idealizmu i radykalnej pewności, z którą stwierdza: nie, to nie jest miłość, to też nie, i to także. Boję się jej bezwzględności, nawet jeśli urodziła się ona z lęku.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.