Fałszywy toast
by Julia
- Dobrze, nie piję więc za pani zdrowie, ale za pani rodzaj, w którym tak wspaniale łączy się to, co lepsze ze zwierzęcia i to, co gorsze, z człowieka.
- Czy przez ten “rodzaj” rozumie pan wszystkie kobiety?
- Nie, tylko te, które są podobne do pani.
- Nie wydaje mi się zbyt dowcipne porównywać kobietę do zwierzęcia.
- Dobrze – chłopiec wciąż trzymał wzniesiony kieliszek – piję więc za pani duszę, zgoda? Za pani fantazję, która zapala się, kiedy zstępuje do brzucha i która gaśnie, kiedy wznosi się do głowy.
Dziewczyna podniosła kieliszek.
- Dobrze, a więc za moją fantazję, która zstępuje do brzucha.
- Jeszcze raz się poprawię – rzekł chłopiec. – Piję raczej za brzuch, do którego zstępuje pani fantazja.
- Za mój brzuch – rzekła dziewczyna, a jej brzuch (teraz, kiedy nazwali go po imieniu) jak gdyby odpowiedział na zawołanie: czuła każdy milimetr jego skóry.