Mężczyźni szukają w miłości głównie zadośćuczynienia dla własnego egoizmu, podczas gdy kobiety widzą w niej podstawową instytucję społeczną.
16 listopad 2009
Obserwacje
29 październik 2009
Spanie
Już kiedy miała osiem lat, usypiała ściskając jedną swą rączką drugą i wyobrażała sobie, że trzyma mężczyznę, którego kocha, mężczyznę swego życia. Jeśli więc teraz ściskała przez sen rękę Tomasza z taką wytrwałością, to dlatego, że od dzieciństwa trenowała i przygotowywała się do tego.
26 październik 2009
Lekkość
Ale co właściwie stało się Sabinie? Nic. Porzuciła mężczyznę, ponieważ chciała go porzucić. Czy prześladował ją później? Czy mścił się na niej? Nie. Jej dramat nie był dramatem ciężaru, ale lekkości. To, co spadło na Sabinę, to nie był ciężar, ale nieznośna lekkość bytu.
Aż do tej chwili zdrady budziły w niej wzruszenie i radość z tego, że otwiera się przed nią nowa droga, a na jej końcu nowa przygoda zdrady. Ale co będzie, gdy ta droga kiedyś się skończy? Człowiek może zdradzić rodziców, męża, miłość, ojczyznę, ale kiedy nie ma już ani rodziców, ani męża, ani miłości, ani ojczyzny, co będzie zdradzać?
4 październik 2009
Radykalny lęk
Świat Sarah Kane zbudowany jest z lęku, że nasza ludzka niedoskonałość zostanie obnażona. Że zostaniemy odrzuceni, bo sami nie umiemy pojąć i zaakceptować swoich wyborów i decyzji dotyczących miłości. Bo sami czytamy w sobie fałsz. Bo sami sobie nie wierzymy. Bo jesteśmy chorzy na brak miłości. Bo tracimy ją lub zatracamy się w niej. Bo jesteśmy niezdolni do kochania. Czy to czyściec? Raczej piekło ludzkiego umysłu, w którym jesteśmy skazani na samotność. Nie ma stąd wyjścia.
Boję się wyobraźni Sarah Kane, która ustawia kolejne piętra międzyludzkich relacji w poszukiwaniu miłości, nie cofając się przed niczym. Boję się chorobliwego idealizmu i radykalnej pewności, z którą stwierdza: nie, to nie jest miłość, to też nie, i to także. Boję się jej bezwzględności, nawet jeśli urodziła się ona z lęku.
14 lipiec 2009
Bycie człowiekiem
Bycie człowiekiem polega na unikaniu szukania doskonałości (…), bo to psuje przyjaźń lub miłość.
Tia
Mężczyźni pragną zawsze być pierwszą miłością kobiety. Kobiety zawsze pragną być ostatnim romansem mężczyzny.
21 czerwiec 2009
Ech
O, jakże was kochałam, wy, rzeczy zbyteczne,
przyjaźń, miłość bez granic, poświęcenie, cnoty
spotykane tak rzadko, opłacane drogo,
i jak opłakiwałam każdą zdradę, każde
sprzeniewierzenie, każde nadużycie.O, jakże was kochałam, rzeczy niekonieczne,
obrazy, słowa, kwiaty, urodziwe twarze,
każdą łąkę kwitnącą, zachody i świty,
o jakże was kochałam, ponad siły prawie,
i jakże mnie gniewało to, że tak zbyteczne
15 czerwiec 2009
Tylko tyle
Chcę bawić się z tobą w chowanego i pożyczać ci moje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy się kąpiesz i masować ci kark i całować ci stopy i trzymać się z tobą za ręce i wychodzić na kolacje i pozwalać ci jeść ze swojego talerza i spotykać się z tobą w knajpce U Rudy’ego i rozmawiać jak minął ci dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudełka i śmiać się z twoich obsesji i dawać ci taśmy których nie będziesz słuchać i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i przynosić ci do łóżka kawę z baglami i ciasteczkami i chodzić do Florenta i pić kawę o północy i pozwalać ci kraść moje papierosy i nie znajdować zapałek i opowiadać ci o programach w telewizji które widziałam poprzedniej nocy i brać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię rano ale nie budzić cię jeszcze i całować twoje plecy i gładzić twoją skórę i mówić ci jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoją dupę twoją i siedzieć na schodach paląc papierosy aż twoi sąsiedzi wrócą do domu i siedzieć na schodach paląc papierosy aż ty wrócisz do domu i smucić się kiedy wracasz późno i dziwić się kiedy wracasz wcześnie i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje imprezy i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy robię źle i cieszyć się kiedy mi wybaczasz i oglądać twoje zdjęcia i żałować że nie znałam cię wcześniej i słuchać jak mówisz mi do ucha i czuć twoją skórę na mojej i bać się kiedy się złościsz i jedno twoje oko robi się czerwone a drugie niebieskie i włosy spływają na lewą stronę a twarz jest tak orientalna i mówić ci jaka jesteś wspaniała i obejmować cię kiedy jesteś smutna i przytulać cię kiedy tego nie chcesz i skamleć kiedy mam na ciebie ochotę i skamleć kiedy jej nie mam i lizać twoje piersi i okrywać cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i umierać z gorąca kiedy go nie zabierasz i czuć ciepło kiedy się uśmiechasz i rozpuszczać się z gorąca kiedy się śmiejesz i nie rozumieć dlaczego myślisz że cię odrzucam jeśli cię nie odrzucam oburzać się jak możesz myśleć że cię odrzucam i zastanawiać się kim naprawdę jesteś ale i tak cię akceptować i opowiadać ci o leśnym duszku który przepłynął przez ocean ponieważ cię kochał i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i kochać cię tak bardzo że nie można tego wyrazić słowami i kupić ci kotka o którego będę zazdrosna ponieważ poświęcasz mu więcej uwagi niż mi i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz już iść i płakać jak dziecko kiedy już pójdziesz i wyrzucić fifki do marihuany i kupować ci prezenty których nie lubisz i zabierać je z powrotem i prosić cię o rękę chociaż i tak znowu powiesz nie bo chociaż myślisz że nie mówię tego na poważnie to zawsze mówię to na poważnie i chodzić po mieście myśląc jakie jest puste bez ciebie i chcieć tego samego czego ty chcesz i myśleć że przestaję być sobą ale wiedzieć że przy tobie nic mi nie grozi i opowiadać ci o tym co we mnie najgorsze próbować ci dawać to co we mnie najlepsze ponieważ nie zasługujesz na nic gorszego i odpowiadać na twoje pytania kiedy wolałabym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy akurat tego nie chcę i próbować być szczerą bo wiem że ty tak wolisz i myśleć że wszystko już skończone ale pozostawać jeszcze tylko przez dziesięć minut zanim wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapominać kim jestem i próbować zbliżyć się do ciebie bo poznawanie ciebie jest wspaniałe i warte wysiłku i mówić do ciebie fatalnie po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakoś jakoś jakoś przekazać ci część nieprzepartej niegasnącej przygniatającej bezwarunkowej przytłaczającej wzbogacającej rozwijającej nieprzemijającej nieskończonej miłości do ciebie.
5 czerwiec 2009
Bardzo razem
Rok za rokiem mijał, a ona pamiętała każdą ranę, którą jej zadał, choć zawsze świadoma była, że nie zranił jej tak, jak dojrzały mężczyzna, ale jak dziecko, które podczas zabawy bije towarzysza. Pilnowała i hodowała troskliwie wspomnienia o jego najmniejszej przewinie względem niej, tak jak się pielęgnuje ropiejącą ranę. A każde upokorzenie, jakie Erlend sam na siebie ściągnął folgując wszelakiej zachciance, godziło w nią jak uderzenie biczem w gołe ciało i pozostawiało długo otwarte rany. Nie żeby z pełną wolą i rozmysłem żywiła uraze do męża, wszak poza tym nie była małoduszna, ale stawała się taką, kiedy chodziło o niego. Wówczas nie zapominała o niczym, i każde najmniejsze draśnięce zostawało w jej duszy żywe, piekło i krwawiło, i bolało bez końca.
Wobec niego nie stała się nigdy silniejsza ni mędrsza. Mimo wielkiego trudu, jaki sobie zadawała, aby w pożyciu z nim okazać sięrównie dzielną, pobożną i silną, w rzeczywistości nie była taka. Zawsze, zawsze krzyczała w niej dzika tęsknota, by być znowu jego Krystyną z lasów na Gerdarud.
Wówczas uczyniłaby raczej wszystko, co złe i grzeszne, by tylko jego nie stracić. By przywiązać Erlenda do siebie, dała mu wszystko, co posiadała, swoją miłość i swoje ciało, swoją cześć i swoje zbawienie. (…)
Ona sama go wybrała. Wybrała go w miłosnym uniesieniu i wywalczyła go sobie każdego dnia na nowo przez te wszystkie twarde lata na Jorund. Jego beztroska miłość pokonała miłość ojca, nie znoszącą, by choćby najlżejszy powiew dotknął córki. Pogardziła losem, jaki ojciec dla niej gotował chcąc ją oddać człowiekowi, który by wiódł ją przez najpewniejsze drogi i schylałby się jeszcze, aby usunąć kamyk mogący urazić jej stopę. Sama wybrała tego męża, o którym wiedziała, że kroczy po manowcach. Mnisi i księża wskazywali jej drogę do pokoju przez skruchęi pokutę. Ale ona wybrała raczej niepokój, by tylko nie postradać swego upojonego grzechu.
Dlatego też jedno jej tylko pozostawało: nie dać się złamać i nie skarżyć się, cokolwiek by na nią spadło u boku tego męża.
2 czerwiec 2009
Zaczynanie
And I am shaking, sobbing with the memory of her, when she loved me, before I was her torturer, before there was no room in me for her, before we misunderstood, in fact the very first moment I saw her, her eyes smiling and full of the sun, and I shudder with grief for that moment which I’ve been hurtling away from ever since.
Begin again, begin again.
Move on.
26 maj 2009
19 maj 2009
Z cyklu: monologi (filmowe)
Reality and love are almost contradictory for me.
It’s funny…
Every single of my ex-es…
they’re now married!
Man go out with me, we break up, and then they get married!
And later they call me to thank me for teaching them what love is, and…
that I taught them to care and respect women!
You know, I want to kill them!
Why didn’t they ask me to marry them? I would have said “No”, but at least they could have asked!!!
But it’s my fault, I know that it’s my fault, because…
I never felt it was the right man.
Never!
But what does it mean the right man? The love of your life? The concept is absurd, the idea that we can only be complete with another person is…
EVIL!
Right?
You know, I guess I’ve been heart broken too many times.
And then I recovered.
So now, you know, form the starts, I make no effort.
18 maj 2009
Romaticko
Tak, czystość, nieskazitelność jej uczucia do Sally była naprawdę zdumiewająca. Nie było to uczucie, jakim kobieta darzy mężczyznę. Było najzupełniej bezinteresowne, a poza tym charakteryzowało je coś, co mogło istnieć jedynie między kobietami, które niedawno dorosły. Z jej strony było opiekuńcze. Wyrastało z poczucia solidarności, z lęku przed czymś nieuchronnym, co je rozdzieli (o małżeństwie mówiły zawsze jak o katastrofie); stąd ta rycerskość, ta opiekuńczość, o tyle silniej rozwinięta u niej niż u Sally. Bo Sally była w tamtych czasach nieobliczalna; robiła mnóstwo idiotyzmów z czystej brawuryy; jeździła na rowerze po balustradzie tarasu; paliła cygara. Zachowywała się głupio, naprawdę głupio. Ale jej urok był nieodparty, przynajmniej dla Klarysy, że pamięta, jak stała w swojej sypialni na najwyższym piętrze domu, z konewką gorącej wody w ręce , i mówiła głośno: – Ona jest pod tym dachem… ona jest pod tym dachem!
Nie, te słowa nic teraz dla niej nie znaczą. Nie potrafi przywołać choćby echa dawnych uczuć. Ale pamięta, jak, zlodowaciała z podniecenia, w stanie bliskim ekstazy, czesała się przed lustrem (gdy wyjęła teraz szpilki, położyła je na toaletce i zaczęła poprawiać włosy, wróciła jej cząstka dawnych wzruszeń), podczas gdy wrony szybowały w górę i w dół, w różowym świetle wieczoru; pamięta, jak się ubrała, jak zeszła na dół i idąc przez hall myślała, że “gdyby trzeba było umrzeć natychmiast, skonanie w tej chwili błogosławieństwem by mi się wydało”. Tak to odczuwała… uczucie Otella, równie silne – tego była pewna – jak to, które Otello przeżywał na scenie… a wszystko dlatego, że ubrana w białą suknię szła do jadalni, gdzie miała zobaczyć Sally Seton!
25 kwiecień 2009
Ostatecznie
And in the end the love you take
is equal to the love you make
(I ostatecznie miłość którą otrzymujesz
jest równa miłości którą dajesz)
22 kwiecień 2009
Sto samotności
Przez cztery lata zapewniał ją o swej miłości, a ona zawsze znajdowała sposób odtrącenia jej tak, by go nie zranić, bo choć nie umiała go pokochać, już nie mogła bez niego żyć.