- To jest tak piękne, że aż boli – szepnęła Ania. – Doskonałe rzeczy zawsze wprowadzały mnie w pewne upojenie graniczące z bólem. Przypominam sobie, że będąc małym dzieckiem, nazywałam to “dziwnym bólem”. Co jest weług pana przyczyną, że ból ten tak bardzo związany jest z doskonałością? Czy jest to może ból płynący ze świadomości czegoś u nas niedokończonego?
- Może – w zamyśleniu powiedział Owen – jest to uwięziona w nas nieskończoność, wyrywająca się do pokrewnej nieskończoności, objawionej w tym widzialnym pięknie.
6 listopad 2009
Dziwny ból
8 czerwiec 2009
5 maj 2009
Moja noc
Prawdę powiedziawszy, nie należę do tych, którym wystarcza jedna osoba albo nieskończoność. Nuży mnie mój własny pokój i nuży mnie niebo. Moje istnienie lśni tylko wtedy, kiedy jego ścianki wystawione są na widok wielu ludzi. Niech się zjawią, a jestem pełen dziur i kurczę się jak spalony papier. Och, pani Moffat, pani Moffat, mówię, niech pani przyjdzie i wszystko pozamiata. Opadło ze mnie wiele rzeczy. Przetrwałem pewne pragnienia, straciłem przyjaciół; jednych, bo umarli – Percival – innych jedynie z powodu niemożności przejścia na drugą stronę ulicy. Nie jestem tak uzdolniony, jak mogło się kiedyś wydawać. Pewne rzeczy leżą poza moim zasięgiem. (…) Już nigdy nie wpadnę na latarnię. (Lecz wciąż jeszcze kilka gwiazd opada przepięknie przez moją noc w wyniku gwałtowności tamtego wstrząsu.)