Fale

by Julia

Chodziłem od jednego do drugiego, obnosząc swój smutek – nie, nie smutek, lecz tę niepojętą istotę naszego życia – żeby się jej przyjrzeli. Niektórzy zwracają się do kapłanów, inni ku poezji; ja zwracam się do moich przyjaciół, ja do własnego serca, ja do poszukiwań czegoś nienaruszonego wśród zdań i fragmentów – ja, dla którego dotyk dwojga ludzi jest wszystkim, któremu jednak nawet to się wymyka, który jestem tak niedoskonały, tak słaby, tak niewypowiedzianie samotny.

Advertisements