Romaticko

by Julia

Tak, czystość, nieskazitelność jej uczucia do Sally była naprawdę zdumiewająca. Nie było to uczucie, jakim kobieta darzy mężczyznę. Było najzupełniej bezinteresowne, a poza tym charakteryzowało je coś, co mogło istnieć jedynie między kobietami, które niedawno dorosły. Z jej strony było opiekuńcze. Wyrastało z poczucia solidarności, z lęku przed czymś nieuchronnym, co je rozdzieli (o małżeństwie mówiły zawsze jak o katastrofie); stąd ta rycerskość, ta opiekuńczość, o tyle silniej rozwinięta u niej niż u Sally. Bo Sally była w tamtych czasach nieobliczalna; robiła mnóstwo idiotyzmów z czystej brawuryy; jeździła na rowerze po balustradzie tarasu; paliła cygara. Zachowywała się głupio, naprawdę głupio. Ale jej urok był nieodparty, przynajmniej dla Klarysy, że pamięta, jak stała w swojej sypialni na najwyższym piętrze domu, z konewką gorącej wody w ręce , i mówiła głośno: – Ona jest pod tym dachem… ona jest pod tym dachem!
Nie, te słowa nic teraz dla niej nie znaczą. Nie potrafi przywołać choćby echa dawnych uczuć. Ale pamięta, jak, zlodowaciała z podniecenia, w stanie bliskim ekstazy, czesała się przed lustrem (gdy wyjęła teraz szpilki, położyła je na toaletce i zaczęła poprawiać włosy, wróciła jej cząstka dawnych wzruszeń), podczas gdy wrony szybowały w górę i w dół, w różowym świetle wieczoru; pamięta, jak się ubrała, jak zeszła na dół i idąc przez hall myślała, że “gdyby trzeba było umrzeć natychmiast, skonanie w tej chwili błogosławieństwem by mi się wydało”. Tak to odczuwała… uczucie Otella, równie silne – tego była pewna – jak to, które Otello przeżywał na scenie… a wszystko dlatego, że ubrana w białą suknię szła do jadalni, gdzie miała zobaczyć Sally Seton!

Advertisements