Na życie

by Julia

Sądzi pan, że jaki jest z urodzenia kolor moich włosów? Ale bohaterki romansow dramatycznych, nie te zalęknione przedmioty afektu awanturników – lecz femmes d’esprit, heroiny nieulękłe, i kobiety-szpiegi, i kobiety-zbójce, i femmes fatales, one występują pod czarnym włosem i brwią kruczą. Więc henna, henna magiczna. Pan się uśmiecha szyderczo – że kokieterja kobieca, że wszystko dla urody i przypodobania się mężczyźnie? A właśnie nie! Jak pan o sobie myśli? Jaki obraz Benedykta Gierosławskiego nosi w głowie? Kim pan jest dla samego siebie? Otóż to! Tylko tak bowiem można zacząć się przepisywać, kłamać siebie, to znaczy uprawdziwiać kłamstwo: jeden dzień, drugi, trzeci, dziesiąty, miesiąc, i jeszcze, i jeszcze, ale regularnie, konsekwentnie, bez przerwy, za każdym spojrzeniem w lustro, w każdej witrynie ulicznej, w każdem przypadkowem odbiciu pochwyconem kątem oka – aż pewnego dnia inna myśl już ci w głowie nie postanie, bo to będzie pierwszy obraz i pierwsze skojarzenie i najgłębsza prawda o tobie, gdy spojrzysz tam i zobaczysz tam cygańskiej urody brunetkę i zobaczysz siebie – to będziesz ty – kobieta-szpieg, tajemnicza kusicielka, akrobatka życia.

Reklamy