Młodość

by Julia

Stanę silny naprzeciw słońca...

To musiał być wielki poeta. Wystarczyło jej tych kilka słów, żeby wiedzieć. W tych słowach było wszystko to, o czym wiedziała Ludka, a czego nie potrafiła nazwać. Całe ludzkie zuchwalstwo i mądrość, i siła, i słabość, i lekkomyślność, i szaleńcze wyzwanie rzucone światu, i nierealne zamierzenia alchemików, i eliksiry, i lekarstwo na raka, i śmierć Lumumby, i wyprawa Kon Tiki, i pracownie wielkich biologów, i plany Leonarda da Vinci, i nawadnianie pustyni, i piramidy faraonów, i państwo Inków, i świat taki, jakim będzie za paręset lat, i loty kosmiczne, i wędrówki przez dżunglę, i jej wahania, czemu poświęcić życie – biologii czy archeologii, i to, od czego się chciało płakać bez powodu, i to, co Ludka czuła do Tego Pana, i ona cała, ze swoimi śmiesznymi marzeniami, kiedy pokochała globus – że chciałaby objąć świat.

Reklamy