oczywiśnie

bo na początku było słowo

Month: Październik, 2009

Spanie

Już kiedy miała osiem lat, usypiała ściskając jedną swą rączką drugą i wyobrażała sobie, że trzyma mężczyznę, którego kocha, mężczyznę swego życia. Jeśli więc teraz ściskała przez sen rękę Tomasza z taką wytrwałością, to dlatego, że od dzieciństwa trenowała i przygotowywała się do tego.

Lekkość

Ale co właściwie stało się Sabinie? Nic. Porzuciła mężczyznę, ponieważ chciała go porzucić. Czy prześladował ją później? Czy mścił się na niej? Nie. Jej dramat nie był dramatem ciężaru, ale lekkości. To, co spadło na Sabinę, to nie był ciężar, ale nieznośna lekkość bytu.

Aż do tej chwili zdrady budziły w niej wzruszenie i radość z tego, że otwiera się przed nią nowa droga, a na jej końcu nowa przygoda zdrady. Ale co będzie, gdy ta droga kiedyś się skończy? Człowiek może zdradzić rodziców, męża, miłość, ojczyznę, ale kiedy nie ma już ani rodziców, ani męża, ani miłości, ani ojczyzny, co będzie zdradzać?

To coś znaczyło

Ale zdradzając B, dla którego zdradziliśmy A, nie wracamy wcale znów do A. Życie rozwiedzionej malarki nie było w niczym podobne do życia jej zdradzonch rodziców. Pierwsza zdrada jest nie do naprawienia. Wywołuje reakcję łańcuchową następnych zdrad, z których każda oddala nas coraz bardziej i dalej od miejsca początkowej zdrady.

Prawo piękna

Nie wiedząc o tym, człowiek komponuje swe życie według praw piękna, nawet w chwilach najgłębszej rozpaczy. Nie można więc mieć pretensji do powieści, że fascynują ją tajemnicze spotkania przypadków (takie jak spotkanie Anny, Wrońskiego, peronu i śmierci albo spotkanie Teresy, Tomasza, Beethovena i koniaku), ale można mieć pretensję do człowieka, że nie dostrzega w swym codziennym życiu takich przypadków i że jego życie traci w ten sposób swój wymiar piękna.

Przebudzenie

And we laugh like soft, mad children
Smug in the wooly cotton brains of infancy
The music and voices are all around us.

(…)

Everything is broken up and dances.

Na odległość

In daylight I belong to the world; in the night to sleep and eternity. But in the dusk I’m free from both and belong only to myself – and you. So I’m going to keep this hour sacred to writing to you.

Radykalny lęk

Świat Sarah Kane zbudowany jest z lęku, że nasza ludzka niedoskonałość zostanie obnażona. Że zostaniemy odrzuceni, bo sami nie umiemy pojąć i zaakceptować swoich wyborów i decyzji dotyczących miłości. Bo sami czytamy w sobie fałsz. Bo sami sobie nie wierzymy. Bo jesteśmy chorzy na brak miłości. Bo tracimy ją lub zatracamy się w niej. Bo jesteśmy niezdolni do kochania. Czy to czyściec? Raczej piekło ludzkiego umysłu, w którym jesteśmy skazani na samotność. Nie ma stąd wyjścia.

Boję się wyobraźni Sarah Kane, która ustawia kolejne piętra międzyludzkich relacji w poszukiwaniu miłości, nie cofając się przed niczym. Boję się chorobliwego idealizmu i radykalnej pewności, z którą stwierdza: nie, to nie jest miłość, to też nie, i to także. Boję się jej bezwzględności, nawet jeśli urodziła się ona z lęku.