oczywiśnie

bo na początku było słowo

Month: Listopad, 2009

Obserwacje

Mężczyźni szukają w miłości głównie zadośćuczynienia dla własnego egoizmu, podczas gdy kobiety widzą w niej podstawową instytucję społeczną.

Aż do dna

Żyjemy bowiem w czasach, w których liczy się przede wszystkim skuteczność działania, a nie przymioty charakteru i umysłu. Dlatego to współczesna literatura, film i teatr wypełnione są brutalnością, cynizmem i ekshibicjonizmem, a najwyższe zdumienie budzą uczucia proste jak miłość, prawość, wierność, lojalność, wdzięczność i dobroć. Można powiedzieć, że sztuka współczesna sonduje aż do dna głębiny ludzkiej podłości, ale nie zdobywa się na odkrywanie szczytów ludzkiej szlachetności. Co wy na to?

Gusta

Ludzie, którym mówiono, że jest ładna, rozczarowywali się na jej widok, ci zaś, którzy spodziewali się spojrzeć brzydką dziewczynę, zdumiewali się nad jej wdziękiem.

Evelyn Nesbit

Ania sama nigdy nie uwierzyłaby, że ma prawo nazywać się ładną. W lustrze widziała przecież tylko drobną, bladą twarzyczkę i siedem wyraźnych piegów na nosie. Nigdy natomiast lustro nie odbijało wiecznie zmiennej gry jej fizjonomii, nie ukazywało rozmarzenia ani wesołości, które zmieniając się kolejno, nadawały tyle uroku jej wielkim oczom.
Chociaż Ania nie odznaczała się pięknością w ścisłym tego słowa znaczeniu, była pełna czaru i patrzący na nią pozostawali zawsze pod jej urokiem. Widok jej budził myśli o bogactwie jej natury.

Zawsze coś

– Chciałem powiedzieć – wyjaśnił z goryczą Ipslore – że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć. Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

Lustro

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.

Oldschoolowa awangarda

Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem,
głodne histeryczne nagie, włóczące się o świcie po murzyńskich dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej dawki haszu
(…)
których wylano z uczelni za obłęd i obsceniczne ody rozlepiane w oknach czaszki
(…)
którzy łykali ogień w hotelach wypacykowanych farbą albo pili terpentynę w Paradise Alley, marli lub noc w noc umartwiali swe torsy przy pomocy snów, haszu, budzących zmór, wódy, chuja, i nieustających jebań, niezrównanie  ślepych ulic drżącego obłoku i błyskawicy umysłu skaczącej ku biegunom Kanady i Paterson, rozświetlającej cały zamarły świat z Czasem pośrodku, trójwymiarowych wizji gmachów po zażyciu peyotlu, świtów podwórzowych zielonych drzew cmentarza, opilstwa winem na szczytach dachów, narkotycznych przejażdżek przez dzielnice witryn wśród migającej sygnalizacji, słońca, księżyca i wibracji drzew, przez grzmiący zimowy zmierzch Brooklynu, łoskot kubłów na śmieci i łagodne światło duszy, którzy przytwierdzali się do kolejek metra by jeździć bez końca na amfetaminie od Battery do świętego Bronksu dopóki hałas kół i dzieciarni nie zagnał ich drżących ze spieczonymi ustami zmaltretowanych z mózgiem wyzutym z jasności w posępne światło zoo
(…)
którzy wypalali sobie papierosami dziury w ramionach w proteście przeciw
narkotyczno-nikotynowemu otumanieniu Kapitalizmu
(…)
którzy w ekstazie i nienasyceniu kopulowali z butelką piwa, z kochanką, pudełkiem po papierosach, ze świecą, wypadali z łóżka, kontynuowali na podłodze i w przedpokoju i kończyli omdlewając na ścianie z wizją ostatecznej cipy wydając resztkę spermy świadomości
(…)
którzy chodzili całą noc w butach pełnych krwi po śnieżnych nasypach doków czekając aż w East River otworzą się drzwi do pokoju pełnego ciepłej pary i opium
(…)
którzy gotowali zgniłe zwierzęta płuco racice ogon barszcz i placki kukurydziane marząc o czystym królestwie warzyw
(…)
którzy jechali przez kraj siedemdziesiąt dwie godziny by stwierdzić czy ja miałem widzenie czy ty miałeś widzenie czy on miał widzenie, by odszukać Wieczność
(…)
którzy obrzucali sałatką z kartofli wykładowców dadaizmu w City College NY a potem zjawiali się na granitowych schodach domu wariatów z wygolonymi głowami i arlekinadą o samobójstwie, żądając natychmiastowej lobotomii, i którym zamiast tego dostała się betonowa próżnia insuliny metrasolu elektryczności hydroterapii psychoterapii terapii wychowawczej ping-ponga i amnezji
(…)
z wyciętym z ich własnych ciał absolutnym sercem poematu życia godnym spożywania nawet przez lat tysiąc.

Zaliczenie

Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki.

Twórcze strachy

Ludzie – którzy sami są przecież procesem – boją się tego, co niestałe i zawsze zmienne, dlatego wymyślili coś, co nie istnieje – niezmienność, i uznali, że to, co wieczne i niezmienne, jest doskonałe.

Dziwny ból

– To jest tak piękne, że aż boli – szepnęła Ania. – Doskonałe rzeczy zawsze wprowadzały mnie w pewne upojenie graniczące z bólem. Przypominam sobie, że będąc małym dzieckiem, nazywałam to „dziwnym bólem”. Co jest weług pana przyczyną, że ból ten tak bardzo związany jest z doskonałością? Czy jest to może ból płynący ze świadomości czegoś u nas niedokończonego?
– Może – w zamyśleniu powiedział Owen – jest to uwięziona w nas nieskończoność, wyrywająca się do pokrewnej nieskończoności, objawionej w tym widzialnym pięknie.

Tworzenie

I ja pragnęłabym, abyś się dostała na uniwersytet, ale jeśli ci się to nie uda, nie martw się zbytnio. Sami stwarzamy sobie życie, gdziekolwiek jesteśmy. Uniwersytet może nam w tym tylko dopomóc.  Życie nasze bywa bogate lub ubogie zależnie od tego, co w nie wkładamy, a nie od tego, co zeń czerpiemy.