oczywiśnie

bo na początku było słowo

Month: Styczeń, 2010

Wrażliwie

Kiedy na drugim roku omawialiśmy funkcjonowanie mechanizmów obronnych i odkrywaliśmy z podziwem potęgę tej części naszej psychiki – zaczynaliśmy rozumieć, że gdyby nie istniały racjonalizacja, sublimacja, wyparcie, te wszystkie sztuczki, którymi raczymy samych siebie, że gdyby można było spojrzeć na świat bez żadnej ochrony, uczciwie i odważnie – pękłyby nam serca.
Dowiedzieliśmy się na tych studiach, że jesteśmy zbudowani z obron, z tarcz i zbroi, jesteśmy miastami, których architektura sprowadza się do murów, baszt, fortyfikacji; państwami bunkrów.

Reklamy

Ideał

– Wiem, że wszystko widziałeś. Wszystko co mówisz jest słuszne i zawsze będę się starał być równie wolnym jak ty.
– Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia.

Wiersz religijny

Jeśli to prawda,
że mówi przeze mnie szatan
– Bóg się zlituje
i wyrwie mi język.

Dyskusja poetów

Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka (…)

Zagadnienia ogólne

For forms of government let fools contest,
What’er is best administered is the best

(O rządów kształty głupcy się sporzą, chcąc mieć rację,
Najlepszy, co najlepszą ma administrację
)

Paszkwil

…Nie ma między naszemi nacjami żadnego pokrewieństwa, panie kapitanie. Wierzymy w tego samego Boga, ale inaczej się ta wiara uleżała w naszych sercach. Dla was najważniejsze jest odkupienie pośmiertne, szczęśliwość pozagrobowa przesłania wam wszystkie cnoty doczesne – wszak zbawienie możliwe jest dopiero po opuszczeniu tego świata. On zawsze będzie wam zły, niesprawiedliwy, pełen bólu i krzywd, których za życia naprawić się nie da. W jakie więc szlachectwo ducha zapatrzeni trwacie – nie to, co sławi działanie, opór i czyny zmieniające oblicze Ziemi, lecz bierną ascezę, pokorę milczącego znoszenia koniecznych cierpień, uwielbienie Boga wbrew cierpieniom; życie we śnie o szczęściu pośmiertnem. Najczarniejszy pesymizm i fatalizm spowijają tę wiarę jak kir trupa żywego. Cóż się dziwić, że chłopi wasi, lud najniższy sprawia wrażenie dotkniętego dziedziczną odmianą apatji, z krwią przenoszonej zwierzęcej rezygnacji i bezwoli. Nawet jak giną tysiącami z głodu, giną bez buntu, pustemi oczyma wpatrzeni w niebo. Ten sam obraz oddaje wasza sztuka, wasza literatura – nihilizm albo apokalipsa – za każdym razem, gdy czytam Dostojewskiego, mam ochotę zapić się na śmierć.
…I gdzie szukać podobieństw, skoro i tradycja rządu i prawa tak różna między nami? Polska, która jedyna nie dopuściła nigdy do siebie absolutyzmu, zmuszona jest teraz znosić instytucje i obyczaje samodzierżawia. U nas prawo uczyniło człowieka bezpiecznym i równym nawet przed królem – u was miejsce prawa zajmuje zasada władzy. Wolnost’ bojarów nigdy równać się nie mogła z wolnością naszych choćby parobków. A, jak woda spadająca po kamieniach, spływa to z samej góry na sam dół: każdy wykonawca i podwykonawca woli samowładcy takoż czuje się wszechmocnym i stojącym ponad prawem. Nie macie więc prawdziwych szlachciców, najwyżej cudzoziemskie podróbki arystokracji, dwarianów zsabaczonych – za to czynownicy wasi najpotężniejsi są na świecie. Jak u nas byle chłop czy mieszczanin, skoro się wybił i urósł ponad stan, w szlachcica zaraz się chce zmienić, choć, oczywista, zmienić się nie może, ale w taki ideał jest zapatrzonym – jakie są ideały waszych parweniuszy? Nigdy się pod butem samodzierżcy nie miały sposobności rozwinąć i taka namiastka rycerskiego obyczaju; nie ma miejsca na honor, gdy nad wszystkiemi zaletami stoi ślepe posłuszeństwo wobec autarchy. Miast honoru, dumy, prawości, samodzielności rozumu – kark miękki i kolana do zginania giętkie, spryt dworski, przymilność, okrucieństwo i dwulicowość.
…Nie ma między nami, nie było i nie będzie żadnego pokrewieństwa.

Upiornie nietrzeźwy świt

Dalekie są kraje
i bliskie są kraje,
gdzie dżamble pędzą życie;
zielone głowy mają, niebieskie ręce mają
i po morzu pływają w sicie.

Kto to czy co to

Czy lubi leżeć w chwilach
nudy
na wznak?
AKOND ZE SKWAK?
Czy zawsze, gdzie utarty – kroczy – jest szlak
AKOND ZE SKWAK?
Czy śpiewa, gwiżdże, mamle i czy
jak lew, czy raczej
ciszej ryczy jak yak
AKOND ZE SKWAK?
Czy woli barszcz, czy żur, czy rosół?
Czy pieprz wsypuje do bigosu, czy mak
AKOND ZE SKWAK?
Kiedy go w czegoś proszą imię,
to odpowiada wtedy im NIE czy TAK
AKOND ZE SKWAK?
Lubi czy nie, kiedy go strzygą?
A przecież winien o swój wygląd dbać wszak!
AKOND ZE SKWAK?
Gdy w ważnej sprawie go SZUKAJĄ
to wówczas kryje się jak zając za krzak
AKOND ZE SKWAK?
I czy w decyzji swej minutach mówi, że wszystko jedno mu: tak – czy siak
AKOND ZE SKWAK?