Niezdrowie psychiczne

by Julia

Z przycupniętej w kącie grającej szafy dwa wysokie głosy kastratów nowej generacji wyśpiewywały z amerykańskim akcentem o miłości nastolatków; słowa przeplatały się ze spreparowanymi elektronicznie szczeniackimi pojękiwaniami. Zaczęły się bezładne tańce. Wyliniały pies otworzył oko i szczeknął. – Spokojnie – powiedział Harry Stone. – Nie ruszą tobie, obiecuję ci to. Niech no tylko któryś drań cię dotyka, to ja jemu pokażę! – Pies ziewnął, uspokojony. Zza baru zaśpiewał nagle elektryczny garnek. – No właśnie – powiedział Harry Stone do psa. – Twój obiad dochodzi do siebie. Serduszko wołowe – palce lizać – poinformował olbrzyma z wąsikiem. – Sam by je, psiakrew, zjadłem. – Wielkolud pociągnął piwa, beknął i płynnie przeszedł od beknięcia do dźwięków rogu Zygfryda. Potem dwakroć zakrzyknął „Nothung, Nothung!” i zakończył dwoma czy trzema taktami z pożaru Walhalli. – Pan nie zwraca uwagę – mrugnął Harry Stone do Edwina – On pracuje w Covent Garden. – Pokiwał głową z rozpaczą i boleścią, jakby dziwował się obłąkanemu światu i spojrzał porozumiewawczo na Edwina – towarzysza z konspiracji rzeczników zdrowia psychicznego. Serce zostało wydobyte z rondla za pomocą dwóch otwieraczy do butelek i teraz parowało na mokrym blacie baru.

Advertisements