Zabawy

by Julia

Kochany nieistniejący Boże, jeśli wyjdę stąd bez inkontynencji kałowej, zerwę z tymi wszystkimi rzeczami, przez które i tak mam wyrzuty sumienia. Jest taka jedna zabawa, kiedy moja przyjaciółka Corinna i ja, kompletnie zalane, biegniemy przez miasto, w pędzie zrywamy wszystkim okularnikom okulary, łamiemy na pół i z całej siły wypieprzamy, gdzie popadnie. Trzeba bardzo szybko biec, bo niektórzy z czystej furii potrafią nawet bez okularów być bardzo szybcy. Ta zabawa to właściwie totalny debilizm, bo potem zawsze trzeźwiejemy z samego przejęcia i skoku adrenaliny. Ogromne marnotrawstwo pieniędzy. Potem znowu zaczynamy upijać się od nowa.

Chętnie bym z niej zrezygnowała, z tej zabawy, bo często śni mi się w nocy wyraz twarzy, jaki w krytycznej chwili mają rozokularzeni. Jakbym odrywała im część ciała.

Reklamy