Ludzie ze świata filmu zaczęli odkrywać jezioro

by Julia

– Wiesz co? – Nils przybliżył się do mnie. – Ani razu do niej nie napisał. Gdy stąd wyjechał, spalił za sobą wszystkie mosty, pomyśl, ile go to kosztowało. Jest taka młoda, powiedział ostatniego wieczoru, gdy siedzieliśmy nad kieliszkami, ma prawo być wolna.

– Lepiej się czujesz? – Spojrzałam na Gretę, która właśnie rzuciła daszek na piach i zaczęła wciskać włosy pod czepek kąpielowy. – Śniła mi się moja ulica w Sztokholmie – powiedziała.

Wszyscy troje wskoczyliśmy do wody i popłynęliśmy aż do tratwy zakotwiczonej na środku zatoki. Położyliśmy się tam jedno obok drugiego na palącym słońcu. Było cudownie, całe życie było cudowne, Nils gwizdał mi do jednego ucha, a Greta mówiła do drugiego, o Blekingegatan, nie wiedziałam, kto jest kim, jakieś ramię, noga, ciepła dłoń, pomieszaliśmy się, zasnęłam taka pomieszana ze słońcem i przyśniła mi się Blekingegatan, choć nigdy nie byłam w Sztokholmie, a potem leśna ścieżka i dwoje jeźdźców sunących obok siebie przez zielony mrok, pokrytych słonecznymi plamami, prawie niewidocznych, podzielonych na zielone części, rozjeżdżali się i znów łączyli, a ja jechałam za nimi niczym giermek, jak cicha obecność, jak cień, aż obudził mnie plusk, który rozkołysał tratwę, i zobaczyłam, że Nils odpływ w kierunku brzegu. Siedząca obok mnie Greta powiedziała: – Zdenerwował się.

Advertisements